Jakie masz podejście do odpowiedzialności?


Marta Baczewska Golik:

Zastanówmy się, dlaczego wiele osób boi się brać na siebie odpowiedzialność za nawet proste rzeczy, co dopiero za swoje życie? Prosisz znajomego: Czy możesz mi zrobić przysługę i sprawdzić jakąś prostą rzecz. A ten ktoś odpowiada: “Spróbuję”… Niby prosty komunikat, a odpowiedź wymijająca. Dlaczego? Bo odpowiedź TAK lub NIE wiąże się z odpowiedzialnością za to czy coś zrobię, lub za przykrość, jaką Ci sprawi odmawiając zrobienia czegoś. Obie sytuacje są bardzo niewygodne.

 


Marta Smith:

Podobnie jest, jeśli znalazłeś się w sytuacji, z której nie jesteś ani zadowolony, ani dumny. Wtedy naturalną ludzką reakcją jest szukanie winnego, zazdrość i złość ma wszystkich wkoło, którym „udaje się”. Równie naturalne jest bombardowanie krytyką każdego, kto wskazuje Ci rozwiązanie. Bo przecież oni nie są w Twojej sytuacji – co oni wiedzą?!

Zauważyłam pewną cechę, która odróżnia ludzi przebojowych i takich, którym w życiu się „udaje” od ludzi, którzy tkwią od lat w tym samym żałosnym bagnie. Jest nią podejście do odpowiedzialności – a co za tym wynika przypisywanie zarówno sukcesów, jak i porażek albo sobie – albo zewnętrznym okolicznościom. Specjalnie napisałam „udaje się” w cudzysłowie – bo ja nie wierzę w to, że komuś po prostu się udaje. Wierzę w to, że sukces – ale i też porażka – są rezultatem naszych wyborów.

 


Marta Baczewska-Golik:

Przyjrzyjmy się, jak to jest z tą odpowiedzialnością od początku. Od czasów szkolnych. Jeżeli zakładamy, że możemy brać odpowiedzialność tylko za to, na co mamy wpływ, to zastanówmy się, na co miałaś wpływ, jako dziecko.

Czy miałeś wpływ na wybór szkoły, nauczyciela, przedmiotów, wierszy, jakie masz się nauczyć na pamięć, tego, czego chcesz się uczyć, a czego nie, co będzie na obiad, z kim jesteś w pokoju itd. Być może na kilka z tych rzeczy miałeś wpływ, ale na większość zapewne nie. Jak każdy z nas musiałeś chodzić do szkoły, którą lubiłeś mniej lub bardziej, znosić nauczycielkę, która się czepiała o wszystko itp.

Czy zatem jako dziecko mogłeś wziąć za cokolwiek odpowiedzialność? Nie. Uczyłeś się, bo musiałeś, a nie dlatego, że czułeś się odpowiedzialny za swój wybór, który być może nie był trafny, ale skoro wybrałeś, to trzeba było dokończyć zadanie.

Mój syn w szkole uczy się co tydzień wierszyka, który sam sobie wybiera. Zazwyczaj przynosił do domu proste rymowanki, ale ostatnio przyniósł naprawdę trudny wiersz jak dla sześciolatka. Wiem, że w szkole nauczycielki sugerują, że np. dany wiersz może za jakiś czas będzie dobry, ale pozwalają też dzieciom podejmować decyzje, z których konsekwencjami się później muszą mierzyć. Taką konsekwencją jest to, że być może po raz kolejny w tym tygodniu wiersza nie zaliczy, bo jeszcze ciągle się myli. Ale to był jego wybór.

Dopiero teraz, kiedy moje dziecko chodzi do alternatywnej szkoły, gdzie oprócz wierszy uczą jeszcze “życia”, widzę jak bardzo tradycyjny system edukacji utrudnia ludziom start w życiu dorosłym. Wchodzimy, więc w tryb przetrwania – zakuć, zdać, zapomnieć. Oczywiście wszystko można nadrobić, ale ile na to czasu trzeba. Najpierw blisko 20 lat uczymy się jednego, a później potrzebujemy czasu na oduczanie i uczenie na nowo, czyli pewnie jakieś kolejne 20 lat!

Tak, więc wchodząc w życie dorosłe jesteśmy nauczeni nie brania odpowiedzialności. Bo za co? Za to, że na uczelni etat dostał kuzyn profesora, który nie ma zupełnie pojęcia o nauczaniu?

Później przychodzi praca. Poukładany, proceduralny etat wraz z szefem nad głową, który wskazuje palcem, co mamy robić. Więc robimy. Czy czujemy się za to odpowiedzialni? No nie, bo przecież to nie jest Twoje. A jeszcze, jak pracujesz w wielkiej firmie gdzie każdy dział odpowiada za wycinek całości, to zupełnie nie masz poczucia, że za coś odpowiadasz. Masz dotrzymać terminów i już. Robisz to, bo wiesz, że jest to warunkiem przelewu na Twoje konto na koniec miesiąca. Wyrwanie się z tego systemu – schematu działania i myślenia jest bardzo trudne.

 


Marta Smith:

Jeśli czujesz, że dziś tkwisz w tym systemie, a szczególnie, jeśli znalazłeś się w jakiejś nieciekawej sytuacji, to musisz bardzo uważać, żeby nie przywyknąć do bycia „ofiarą”. I do użalania się nad sobą i do bycia w centrum uwagi innych. Od tego możesz poczuć się lepiej, ale nic się nie zmieni.

Niestety, nie każdy wierzy w to, co nam wydaje się zupełnie oczywiste, czyli, że zarówno sukces, jak i porażka są rezultatem naszych wyborów. Często spotykam osoby, które czekają na „cud”.

Gdybym tylko wygrał w totolotka…
… gdybym dostał spadek…
… gdyby ktoś dał mi kapitał na początek…
… gdyby mój partner bardziej mnie wspierał…
… gdybym dostała tę podwyżkę…
To wszystko daje władzę nad Twoim życiem komuś innemu.

 


Marta Baczewska-Golik:

Jak się od tego uwolnić? Wyłamanie się często postrzegane jest przez otoczenie, jako coś “nienormalnego”. W sercu i w duszy chcesz się wyrwać, ale się boisz, bo nigdy wcześniej nie musiałeś brać za nic ważnego odpowiedzialności. Nigdy nie musiałeś ponosić konsekwencji tak trudnych decyzji. Masz zobowiązania wobec banku czy swojej rodziny. Musisz dostarczyć przysłowiowy chleb. Pojawia się lęk: a co będzie jak go nie dostarczę?

Z drugiej strony jest pytanie: a co będzie, jak nigdy nie weźmiesz odpowiedzialności za swoją wolność finansową? Za swoje życie? Za to, co robisz? Za swoje szczęście?

Przykra wiadomość jest taka, że nikt tej odpowiedzialności nie weźmie za Ciebie.
Jeżeli dusisz się już teraz w miejscu, w którym jesteś, to z pewnością to nie minie. To uczucie będzie się pogłębiać. Możesz je zlekceważyć. Masz do tego prawo, ale to jest jednoznaczne z tym, że odmawiasz sobie prawa do szczęścia i spełnienia na rzecz rosnącej frustracji.

 


Marta Smith:

Początkiem jakiejkolwiek zmiany na lepsze jest wzięcie odpowiedzialności za swoją obecną sytuację. Nie winy, tylko odpowiedzialności. I zmiana myślenia z „mi się to przydarza” na: to, gdzie dziś jestem jest z rezultatem decyzji z przeszłości, a to gdzie będę jutro – zależy od moich wyborów dziś.

Czasem to boli – wiem, bo przeszłam przez ten proces brania odpowiedzialności i szczerego szukania powodów, dla których coś poszło źle wiele razy. Podjęłam wiele biznesowych decyzji, które wydawały mi się dobre, a które z perspektywy czasu były kiepskie. Cenę za niektóre z nich płacę do tej pory. Ale nie zwalam winy na rynek, pracowników, ani na moich partnerów w biznesie – tylko staram się wyciągać wnioski i więcej nie popełniać tych samych błędów.

Więc jeśli znalazłeś się w sytuacji, z której nie jesteś ani zadowolony, ani dumny – usiądź sam ze sobą i przeanalizuj każdą decyzję, która doprowadziła Cię do tej sytuacji. Wyciągnij wnioski. Nie biczuj się. Wstań, otrzep się i idź dalej. W końcu, kiedy poślizgniesz się na skórce od banana, to nie będziesz siedzieć na tyłku przez resztę życia, użalając się nad swoim upadkiem.

Nie wiem, czy Ci wyjdzie jak podejmiesz decyzje. Ale jedno wiem: na pewno Ci nie wyjdzie, jeśli nic nie zrobisz i po raz pierwszy w życiu będziesz musiał za to trwanie w miejscu wziąć pełną odpowiedzialność. Z jej wszystkimi konsekwencjami.

 

 

Notka o autorkach

 

Marta Baczewska-Golik

Podcaster & Agent Nieruchomości

Marta Baczewska-Golik, przedsiębiorca, właścicielka agencji nieruchomości, autorka podcastu Ruszamy Nieruchomości. Pośredniczyła w transakcjach o wartości blisko 80 mln zł dzięki czemu zdobyła ogromną wiedzę i doświadczenie na temat rynku nieruchomości oraz aspektów prawnych.

Pracowała na rynku w kryzysie i na tzw. górce. Wie dokładnie jak szybko i skutecznie sprzedawać nieruchomości niezależnie od sytuacji na rynku. Opanowała do perfekcji przygotowanie nieruchomości do sprzedaży i prowadzenie procesu sprzedaży tak, aby uzyskało wyższą cenę niż ofertowa.

Z powodzeniem podnajmowała i zarządzała apartamentami w Sopocie o wartości 8 mln zł. Jest mistrzem w układaniu biznesu tak, aby móc pozwolić sobie na długie wakacje, podróże, oraz czas dla najbliższych. Zawsze dąży do sytuacji WIN-WIN.

Sama inwestuje w grunty, wierzytelności i obecnie przygotowuje swoją pierwszą inwestycję deweloperską.

 

Marta Smith

Inwestuje w nieruchomości i jest właścicielką sieci hoteli w Walii. W ciągu zaledwie 5 lat udało jej się zbudować portfel nieruchomości w postaci 20 własnych domów na wynajem długoterminowy w UK oraz kilkunastu domów i mieszkań na najem krótkoterminowy w podnajmie.

Jest praktykiem rynku i już dziś gdyby chciała mogłaby spokojnie wieść życie rentierki. Jednak jej energia, chęć dzielenia się wiedzą i doświadczeniem oraz wpływanie pozytywnie na lokalną społeczność poprzez tworzenie nowych miejsc pracy są dla niej jak turbina, której nie może powstrzymać.

Często o sobie mówi, że zaczynając inwestować chciała uzyskać wymarzony dochód pasywny, by móc podróżować po świecie, a dzisiaj to coś znacznie więcej. Kocha inspirować innych do osiągania finansowej niezależności.